piątek, 13 kwietnia 2012

Sylwia - XXIII rozdział ;d

XXIII

Stałam przed lustrem wpatrując się w swoje odbicie. wyglądałam tak.  Miałam jeszcze trochę czasu, więc nie spieszyłam się. Jeszcze tylko ostatnie poprawki i.. Gotowa!
- Sylwia! Ruszaj się! - usłyszałam głos Amelii dobiegający z dołu. 
- Zaraz będę! Nie ma co się śpieszyć...
- Masz minutę!
- Dobra, dobra.. A czy my gramy w Milion w minutę?
- Ee.. Tak! Koniec minuty. Na dół, ale już!
- Jestem! - Zasalutowałam stojąc przed nią.
***
Godzinę później siedziałam przy barze.
- Barman! Proszę drinka dla tej Pani - usłyszałam męski głos.
Zdezorientowana odwróciłam głowę i zobaczyłam Dawida.
- Co Ty tu robisz?! Ty idioto, Ty zdrajco, Ty ... Ty! Gdzie masz tą lafiryndę? Czekaj! Niech zgadnę! Utopiła się we własnej tapecie?! 
- Nie. Zerwałem z nią. To zwykła szmata! Teraz liczysz się tylko Ty! - ostatnie pięć słów czule wyszeptał mi do ucha, kładąc rękę na moim udzie. Szybko odepchnęłam rękę, sięgającą coraz wyżej. - Śmiało. Pij!
Bez namysłu sięgnęłam po szklankę i wypiłam jej zawartość.
- Zatańczysz? - Zapytał chłopak.
- Nie dam rady! Nogi mnie bolą - narzekałam.
- To może chodźmy stąd - pociągnął mnie za sobą.
- To tu jest tylne wyj...
- Cii.. Nic nie mów -  przerwał mi chłopak, przykładając palec do ust i opierając o mur. Dawid powoli ściągał mi ubrania i nachalnie całował po całym ciele. Nie opierałam się mu, bo podobało mi się to.. Brakowało mi tego. Tęskniłam za nim..   Po kilku minutach stałam w samej bieliźnie..

***

Rozdział inny niż wszystkie. ;D
Wyobraźnia mi pracuje. ;p
Jeżeli komuś nie podobają się takie sceny i przekleństwa, to piszcie. 
Postaram się to zmienić. ;)
Pozdrawiam wszystkich czytelników.. ^^

niedziela, 1 kwietnia 2012

Sylwia - XXII rozdział ;d

XXII 


Wczorajszy dzień był jednym z najgorszych w całym moim życiu. Ale nie mam zamia przeżywać znów tego samego, co kiedyś. Tym razem tak nie będzie. Muszę być twarda..
Wstałam z łóżka i podeszłam do lustra. Wyglądałam okropnie. Chciałam jak najszybciej zmyć z twarzy ten brud, a przede wszystkim smutek.. 
Prędko weszłam do łazienki, gdzie ubrałam się w to.
- Od razu lepiej- powiedziałam lekko uśmiechając się do siebie.
Wróciłam do pokoju, upadłam na łóżko i spojrzałam w kąt. Stał tam wielki pluszowy miś.
Po namyśle wzięłam kartkę i długopis. 
Zaczęłam pisać: Oddaję Ci to, co zostawiłeś. Żegnaj.. Być może na zawsze. 
Przyczepiłam  kartkę do pluszaka, po czym zbiegłam z nim do korytarza.
W domu nikogo nie było, więc nie musiałam się tłumaczyć
Wzięłam torebkę w rękę i wybiegłam z domu.
Wolnym krokiem szłam chodnikiem, aż wreszcie doszłam do tak dobrze znanego mi domu...
Niepewnie otworzyłam furtkę i skierowałam się w stronę drzwi. Położyłam przed nimi misia i cicho w nie zapukałam. Szybko wybiegłam z podwórka i poszłam do Centrum handlowego. Trochę dziwnie czułam się robiąc zakupy, ale to tylko mały szczegół. 
Po dwóch godzinach buszowania usiadłam na kanapę w kawiarni.
Jedząc ciastko i popijając je kawą patrzyłam na przechodniów. Rozpoznałam dwie osoby. Był to Dawid z tą jego nową lalą.. Chłopak odwrócił się w moją stronę i przez kilka sekund patrzeliśmy sobie w oczy. Mimo tego, że tak mnie skrzywdził, to nadal jego wzrok bardzo mnie pociągał.
Poi chwili jednak speszony odwrócił wzrok.
Zauważyłam, że dziewczyna w jednej ręce trzymała ulotkę. Nie widziałam dokładnie co było na niej napisane. Dostrzegłam tylko obrazek z tańczącą parą. 
Pomyślałam, że pewnie gdzieś się wybierają...
Kiedy wracałam do domu wiał lekki wiatr. Nagle oczy zakryła mi kartka. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać. Zorientowałam się, że to ta sama ulotka którą miała ta farbowana blondynka..
Muszę iść na tą imprezę! - pomyślałam otwierając drzwi.